Hejka! To znowu ja!
Dziś to ja chciałabym poradzić się Was. Prosić Was o pomoc. Jest taka sprawa. Miałam kiedyś wspaniałego przyjaciela, robiliśmy razem mnóstwo rzeczy, a co najważniejsze odzywaliśmy się do siebie. W pewnym momencie wszystko zaczęło się psuć. Z czasem zaczęliśmy się od siebie oddalać, aż w końcu koniec. Nasza przyjaźń prysła jak bańka mydlana. Teraz kiedy próbuje się do niego odezwać on traktuje mnie jak powietrze. Czasami mam wrażenie, że na mnie patrzy, ale to pewnie tylko złudzenie.
Właściwie nie wiem po co to napisałam. Chyba nie mogłam już dłużej dusić tego w sobie, a blog jest dla mnie pewnym odreagowaniem emocji. Ogólnie pisanie. Jakaś część mnie chce, żeby on zobaczył ten post,żeby wszystko było jak dawniej, a część już po prostu przestała wierzyć. Pomagam wszystkim dookoła, a nie znam rozwiązania na swoje problemy. To takie bez sensu nie sądzicie? Dzięki, że dotrwaliście do końca tego wyżalania się. Jesteście wielcy. Pamiętajcie, zawsze dbajcie o swoją przyjaźń, bo w końcu możecie ją stracić, a wtedy już nie będzie tak kolorowo.
POWODZENIA N.H.M